Podróżowanie kamperem od dawna było na naszej rodzinnej liście marzeń. Tym razem postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda taki wyjazd w praktyce z dwójką dzieci w wieku 4 i 6 lat. Naszą bazą startową było Brzesko, gdzie odebraliśmy kamper od Navy Kamper – nowej wypożyczalni działającej zgodnie z ideą „wsiadaj i jedź”.
Po czterech dniach na trasie możemy śmiało powiedzieć jedno – podróżowanie kamperem z dziećmi jest znacznie prostsze, niż mogłoby się wydawać!
Spis treści
Dlaczego kamper sprawdza się podczas podróży z dziećmi?
Największą zaletą podróżowania kamperem z dziećmi jest niezależność. Nie trzeba pilnować godzin zameldowania, szukać restauracji przy każdej przerwie czy codziennie pakować i rozpakowywać walizek. Dzieci mają swoje miejsce do zabawy, odpoczynku i snu, a rodzice mogą przygotować posiłek dokładnie wtedy, kiedy jest potrzebny. Jeśli Wasze dzieci są na jakiejś szczególnej diecie (jak nasz młodszy syn), to tym bardziej docenicie możliwość przygotowywania każdego posiłku samodzielnie, nawet w podróży.
Kamper, którym podróżowaliśmy to Benimar SPORT 340 UP Ford 2026. Ma naprawdę sporą łazienkę z prysznicem, wiele zamykanych szafek na wszystkie ubrania, a nawet szafę z wieszakami!. Dodatkowo oferuje 4/5 pełnowymiarowych miejsc do spania. W kuchni znajduje się lodówka oraz zamrażalka. W naszym przypadku ogromnym atutem okazała się właśnie alkowa z aż trzema miejscami do spania. Dzięki temu przestrzeń była naprawdę komfortowa dla całej rodziny.
Odbiór kampera w Brzesku - świetna lokalizacja na start
Jednym z największych plusów wypożyczalni Navy Kamper jest lokalizacja. Brzesko znajduje się tuż przy autostradzie A4, dzięki czemu można szybko ruszyć zarówno w kierunku Beskidów, Bieszczad, Tatr, Sądecczyzny, jak i Gór Świętokrzyskich.
Dużym udogodnieniem jest również możliwość pozostawienia własnego samochodu na czas wyjazdu. Po odebraniu kampera zrobiliśmy jedynie podstawowe zakupy spożywcze i mogliśmy ruszać w trasę.
Kamper gotowy do drogi - wystarczy zabrać rzeczy osobiste
Wiele osób przed pierwszym wyjazdem zastanawia się, co trzeba zabrać ze sobą. W praktyce niewiele. Kamper był wyposażony praktycznie we wszystko, czego potrzebowaliśmy podczas podróży:
- stolik i krzesła turystyczne,
- markizę,
- garnki i patelnie,
- talerze, kubki i sztućce,
- czajnik,
- płyn do mycia naczyń,
- gąbkę,
- papierowe ręczniki kuchenne.
Wystarczyło zabrać pościel, ręczniki oraz rzeczy osobiste. To właśnie oznacza ideę „wsiadaj i jedź”.
Noclegi w kamperze - "na dziko" i na kempingu
Pierwszego dnia zatrzymaliśmy się na noc na Polanie Rekreacyjnej w Wierzchosławicach. To spokojne miejsce otoczone lasem, z monitoringiem i dużą ilością przestrzeni. Idealnie sprawdza się jako pierwszy przystanek po odbiorze kampera i rozpoczęciu podróży.
Kolejny nocleg spędziliśmy przy Zalewie Rejowskim. To miejsce szczególnie przypadło nam do gustu. Samochodem można podjechać niemal pod samą linię brzegową. Na miejscu znajduje się plaża, pomost, plac zabaw oraz mnóstwo ptactwa wodnego, które dzieci obserwowały przez długi czas. Poranek z widokiem na jezioro tuż za oknem kampera to jeden z tych momentów, dla których warto podróżować w ten sposób.
Przed wyjazdem zastanawialiśmy się, jak w praktyce wygląda korzystanie z kampera poza kempingami. Okazało się, że bez problemu. Zapas wody wystarczył nam na około dwa dni normalnego użytkowania, a dzięki panelowi solarnemu nie musieliśmy martwić się o energię elektryczną. To daje dużą swobodę podczas planowania noclegów i pozwala zatrzymywać się również poza tradycyjnymi kempingami. Oczywiście musicie pamiętać o tym, że w wielu takich miejscach postój dotyczy tylko noclegu, a nie biwakowania.
Ostatnim punktem naszej trasy było Jezioro Tarnobrzeskie. Zatrzymaliśmy się na kempingu Kampingowa Przystań, położonym bezpośrednio nad wodą. To miejsce idealne na zakończenie rodzinnego wyjazdu – czysta woda, plaża, możliwość spacerów oraz piękny zachód słońca oglądany prosto spod kampera. Sam kemping jest bardzo dobrze zorganizowany, jest tutaj plac zabaw, toalety, bardzo czyste i estetycznie zaaranżowane miejsca do zmywania naczyń i gotowania.
Atrakcje na trasie - dla dzieci i dorosłych
Pierwszego dnia odwiedziliśmy Zalipie. Malowane domy, studnie, płoty i budynki gospodarcze robią ogromne wrażenie zarówno na dorosłych, jak i dzieciach. To jedno z tych miejsc, które trudno pomylić z jakimkolwiek innym zakątkiem Polski. Podczas rodzinnego wyjazdu nie mogło zabraknąć również atrakcji skierowanych przede wszystkim do najmłodszych. Odwiedziliśmy NoePark, który okazał się jednym z lepszych miejsc w jakich byliśmy! Warto również rozważyć wizytę w Sabat Krajno. Dzięki podróżowaniu kamperem mogliśmy swobodnie dostosowywać plan dnia do pogody i samopoczucia dzieci.
Kiedy rano pogoda nie dopisała, odwiedziliśmy Muzeum Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej. To świetny przykład tego, jak łatwo można modyfikować plan podróży kamperem. Nie musieliśmy przejmować się godzinami meldunku czy rezerwacjami hotelowymi – po prostu dostosowaliśmy plan do warunków pogodowych. Następnie, gdy już się rozpogodziło, ruszyliśmy na Łysicę – najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich należący do Korony Gór Polski. Wejście na szczyt było dosyć męczące (dużo skał, dodatkowo deszcz i błoto), zajęło nam 50 minut. Zeszliśmy w około 30 minut. Po zejściu ze szlaku szczególnie doceniliśmy jedną z największych zalet kampera. Zamiast szukać restauracji, mogliśmy przygotować ciepły obiad we własnej kuchni, po prostu na parkingu przy Centrum Informacji Turystycznej. Po aktywnym dniu w górach było to niezwykle wygodne rozwiązanie!
Kamper daje ogromną swobodę, pozwala spontanicznie zmieniać plany, zatrzymywać się w ciekawych miejscach i mieć zawsze przy sobie własną kuchnię, łazienkę oraz wygodne miejsce do spania. Dla rodzin z dziećmi szczególnie ważne jest poczucie niezależności i komfortu, a podczas tej trasy nie brakowało ani jednego, ani drugiego. Jeśli szukacie pomysłu na rodzinny wyjazd bez konieczności codziennego pakowania walizek i zmieniania noclegów, podróż kamperem może okazać się strzałem w dziesiątkę.
Po więcej informacji i inspiracji na temat roadtripów z dziećmi wejdź na mój profil travel.letta.
Wpis powstał w ramach współpracy z Navy Kamper.


